Scania i elektrycznym tournée: 73 500 km po europie – czy to przyszłość transportu?
Anders Gaasedal, inżynier Scanii, przejechał niemal całą Europę w elektrycznym Scanii R45, pokonując 73 500 kilometrów w ciągu dwóch i pół roku. Cel? Sprawdzić, czy transport ciężki może stać się ekologiczny bez rewolucji w funkcjonowaniu flot. I, jak się okazuje, wyniki są zaskakująco obiecujące.
Długa droga do zrównoważonego transportu
Projekt „Scania BEV-Into the Wild” wyruszył w drogę, by zweryfikować, czy pojazdy elektryczne są w stanie sprostać wymaganiom długodystansowych tras. Początkowo wiedza na temat zachowania baterii w takich warunkach była ograniczona, a doświadczenia oparte na danych rzadkie. Gaasedal, jako pionier, zmierzył się z tym wyzwaniem, gromadząc cenne dane na temat zużycia energii, kosztów i codziennego użytkowania elektrycznego ciężarówki.
Wyposażona w silniki elektryczne o łącznej mocy 450 kW (z szczytową mocą przekraczającą 500 kW) i baterię o pojemności 624 kWh, Scania R45 pokonała trasy przez 21 krajów, w tym Polskę. W jednym z odcinków, na trasie łączącej kilka państw, średnie zużycie energii wyniosło zaledwie 0,98 kWh na kilometr, przy pełnym obciążeniu 27 ton i prędkości 76 km/h. To wynik, który z pewnością zmusza do refleksji.

Niespodziewane oszczędności i efektywność
Co ciekawe, eksperyment wykazał również znaczące oszczędności operacyjne. Podczas jednego z przejazdów do Hiszpanii, Gaasedal zaoszczędził około 1000 euro na energii i opłatach drogowych w porównaniu z konwencjonalną ciężarówką spalinową. Na trasie z Niemiec do Szwecji oszczędności wyniosły aż 28 centów na kilometr! – To dowód na to, że elektryfikacja transportu ciężkiego może być nie tylko ekologiczna, ale i ekonomicznie opłacalna, podkreśla Gaasedal.
Choć ładowanie baterii w pojazdach elektrycznych często postrzegane jest jako przeszkoda, w przypadku transportu ciężarowego okazuje się, że można je z powodzeniem zintegrować z obowiązkowymi przerwami w pracy kierowców. Podczas 45-minutowej przerwy można odzyskać ponad 50% energii, co wystarcza na kolejne 4,5 godziny jazdy. W praktyce oznacza to, że czas ładowania pokrywa się z wymaganiami prawnymi dotyczącymi odpoczynku kierowców.

Infrastruktura do poprawki, ale postęp jest widoczny
Oczywiście, infrastruktura ładowania dla pojazdów elektrycznych wciąż wymaga rozwoju, zarówno pod względem liczby stacji, jak i ich jakości. Gaasedal zauważa, że w ciągu dwóch i pół roku trwania eksperymentu nastąpiła znacząca poprawa w tym zakresie, szczególnie w Europie Środkowej i Północnej. Obecnie kierowcy mogą często wybierać stację ładowania w zależności od ceny, wygody i lokalizacji. Jednakże, konieczne jest dalsze inwestowanie w infrastrukturę, aby zapewnić łatwy dostęp i szybkie ładowanie dla elektrycznych ciężarówek.
Mimo obaw o utratę zasięgu w niskich temperaturach, Gaasedal zauważył, że w przypadku ciężarówek elektrycznych ten efekt jest mniej odczuwalny, ze względu na ciągłą pracę silnika i mniejsze narażenie baterii na wychłodzenie.
Eksperyment Gaasedala to nie tylko udowodnienie wykonalności elektrycznego transportu ciężkiego, ale przede wszystkim przełom w percepcji możliwości pojazdów elektrycznych w branży transportowej. To zapowiedź przyszłości, w której ekologia i ekonomia idą w parze, a transport ciężki staje się bardziej zrównoważony.