Tesla model y: rewolucja w cenie! ale za co płacimy?
Tesla kontynuuje podbój europejskiego rynku, a kluczem do sukcesu okazała się nowa, tańsza wersja Modelu Y – Standard. Choć pozbawiona kilku elementów, które w samochodach spotykamy od ponad wieku, to właśnie ona pchnęła Teslę na szczyt listy najpopularniejszych crossoverów elektrycznych w naszym kraju. Czy to tylko chwilowy trend, czy zapowiedź nowej ery motoryzacji?
Rekordy sprzedaży i dynamiczny wzrost
Rok 2025 był dla Tesli Model Y rokiem przełomowym. Samochód zakończył go z imponującym wynikiem 6005 zarejestrowanych egzemplarzy, co oznacza wzrost o 9,28% w porównaniu z rokiem poprzednim. Ale to, co się dzieje w 2026 roku, robi jeszcze większe wrażenie. Do maja br. na liczniku aż 2225 dostaw, czyli aż 66,29% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Warto przypomnieć, że w 2024 roku Model Y został globalnym liderem sprzedaży, niezależnie od rodzaju napędu. To pokazuje, jak silne zapotrzebowanie na pojazdy elektryczne rośnie na całym świecie.
Ale nie wszystko jest tak różowe. Elon Musk ma swoje problemy z Cybertruckiem, a Tesla musiała ogłosić wezwanie serwisowe związane z niespodziewaną usterką – istnieje ryzyko utraty kół! To pokazuje, że nawet giganci branży motoryzacyjnej nie są odporni na błędy.

Standard – kompromis w cenie
Aktualny Model Y to ewolucja modelu, który zadebiutował w 2019 roku. Mierzy 4,79 metra długości, 1,92 metra szerokości i 1,62 metra wysokości, a rozstaw osi wynosi 2,89 metra. Wersja Standard, choć tańsza, oferuje zaskakująco dobre osiągi, ale kosztem pewnych elementów wyposażenia.
Co więc tracimy, wybierając Model Y Standard? Przede wszystkim, z przodu zniknęła charakterystyczna listwa LED łącząca reflektory. Felgi to 18-calowe Aperture (w pozostałych wersjach minimum 19 cali), lusterka są regulowane ręcznie, a tylne lampy mają prostszy design. Wewnątrz redukuje się ilość elementów – kolumna kierownicy ma regulację manualną, a fotele przednie są podgrzewane, ale brakuje wentylacji. Regulacja foteli odbywa się z ekranu, a nie z fizycznych przycisków. Dodatkowo, szyby przednie nie są laminowane, system audio jest prostszy (7 głośników zamiast 14), tylne fotele są składane ręcznie, a wnętrze pozbawione jest ambient light, ekranu dla pasażerów z tyłu i poduszek w przednich fotelach. Nawet dach, choć nadal szklany, jest teraz nieprzezroczysty.

Osiągi i zasięg – co oferuje tańszy model y?
Model Y Standard to napęd na tylną oś, generujący 299 KM. Pozwala to na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7,2 sekundy i osiągnięcie prędkości maksymalnej 201 km/h. Zasilana z baterii o pojemności 60 kWh, oferuje zasięg na poziomie 534 kilometrów według normy homologacyjnej. W porównaniu z mocniejszymi wersjami, Model Y Standard ma niższą moc ładowania – maksymalnie 175 kW w prądzie stałym, w porównaniu do 250 kW w pozostałych wariantach. Zawieszenie wykorzystuje również amortyzatory pasywne, podczas gdy w pozostałych wersjach stosowane są adaptacyjne amortyzatory.
Czy warto? Cena 40 990 euro za Model Y Standard jest kusząca, ale trzeba pamiętać o kompromisach. Brak zaawansowanych systemów wspomagania kierowcy, takich jak Autopilot, to spory minus. Choć sprzęt jest obecny, trzeba za niego dopłacić w ramach miesięcznej subskrypcji w wysokości 99 euro. To dodatkowy koszt, który trzeba wziąć pod uwagę.
Tesla Model Y Standard to dowód na to, że elektryczna mobilność może być dostępna dla szerszego grona odbiorców. Ale czy tańsza wersja to przyszłość marki, czy tylko chwilowy manewr rynkowy? Czas pokaże.
n