Toyoda: elektryfikacja zabija radość z jazdy, czuję się samotny!

Akio Toyoda, legenda motoryzacji i były prezes Toyoty, w zaskakująco szczerym wyznaniu wyraził głębokie zaniepokojenie panującą w branży „gorączką” elektryfikacji. Nie chodzi tylko o względy ekonomiczne – według niego w pogoni za zeroemisyjnością tracimy coś znacznie cenniejszego: emocje związane z prowadzeniem auta i niezależność konsumentów.

Samotny głos w chórze ev

Toyoda, zapamiętany przez wielu za jego pasją do silników spalinowych („kilka lat temu byłem niemal jedynym szefem, który publicznie przyznawał, że kocham zapach, dźwięk i wibracje silnika!”), czuje się coraz bardziej osamotniony w obronie bardziej zróżnicowanego podejścia do napędów. W świecie, gdzie wszyscy rzucają się na elektryki, on pozostaje wierny idei stopniowej transformacji, uwzględniającej potrzeby i możliwości różnych regionów i grup odbiorców.

Co stoi za jego postawą? Nie tylko obrona tradycji, ale przede wszystkim troska o miliony miejsc pracy w sieci dostawców komponentów dla silników spalinowych – ekosystemu, który w erze elektrycznej może zniknąć bez śladu. Toyoda ostrzega, że pochopne decyzje, motywowane wyłącznie chęcią poprawy bilansów i spełnienia celów klimatycznych, mogą doprowadzić do utraty tej cennej wiedzy i doświadczenia.

Toyota idzie własną drogą

Toyota idzie własną drogą

W przeciwieństwie do wielu konkurentów, Toyota nie stawia wszystkiego na jedną kartę, czyli na samochody w pełni elektryczne. Firma konsekwentnie rozwija technologie hybrydowe, zarówno konwencjonalne, jak i plug-in, a także inwestuje w wodorowe ogniwa paliwowe i paliwa syntetyczne. To strategia, która spotkała się z krytyką ze strony ekologów i niektórych inwestorów, ale Toyoda pozostaje przy swoim – uważa, że entuzjazm dla motoryzacji i rozwój technologii nie powinny być ofiarowane na ołtarzu krótkoterminowych zysków.

„Decyzje podejmowane wyłącznie w oparciu o bilans, maksymalizację zysków lub cele neutralności klimatycznej, pozbawiają rozwój pojazdów pasji i możliwości poruszenia serc użytkowników” – podkreśla Toyoda, dodając, że potrzebna jest wewnętrzna walka w firmach, by zachować emocje związane z jazdą.

Sytuacja Toyody, szczerze mówiąc, jest dość smutna. Czuje się jak ostatni bastion obrońca silników spalinowych w świecie zdominowanym przez elektryki. Czy jego głos zostanie usłyszany? Czy branża, pod presją regulacji i trendów, zdoła znaleźć równowagę między ekologią a pasją do motoryzacji? Tego jeszcze nie wiemy, ale jedno jest pewne – ostrzeżenia Toyody powinny skłonić do refleksji i otwartej dyskusji o przyszłości motoryzacji.