Toyota land cruiser: prócticamente volar por galés, y sobrevivir

Uff. Tenía las uñas clavadas en la consola central, gritando como un loco. Stig, nuestro conductor de pruebas, parecía estar disfrutando de una tarde tranquila. ¿Sin autocontrol? ¿Sin sentido de la supervivencia? Empiezo a dudar, si w ogóle posiada jakąkolwiek samoświadomość.

Land cruiser kontra galijski teren: balans na dwóch kołach

To, co stało się później, jest trudne do opisania. Stig, z nieznaną mi determinacją, zjechał z trasy, a Arctic Trucks AT37 przechylił się na dwa koła. Siedem i pół metra w powietrzu, szybka korekta kierownicy – i z powrotem na czterech kołach. Całość tego spektaklu trwała dosłownie kilka sekund, podczas których ja analizowałem mentalnie najkrótszą drogę do szpitala. Stig nawet nie zdjęła nogi z gazu.

Ale to nie było najstraszniejsze doświadczenie tego dnia. A pomijając fakt, że osoba ubrana w biały kombinezon potrafi zachować spokój na błotnistej, galeskiej górze podczas szaleńczego prowadzenia terenówki…

Przetestowaliśmy cztery potężne terenówki: Toyotę Land Cruiser 250 w wersji Arctic Trucks AT37, Ineosa Grenadier Trialmaster X LeTech, zmodyfikowanego Jeepa Wranglera Rubicon od Storm Jeeps oraz Land Rovera Defendera Octa – ten ostatni już fabrycznie wzmocniony.

Plan był prosty: sprawdzić, czy najbardziej ekstremalne wersje tych maszyn naprawdę dorównują swojej renomie. Czy te muskularne nadwozia kryją w sobie serce rolnika, a nie tylko pozę?

Od asfaltu po błoto: pierwszy etap testów

Od asfaltu po błoto: pierwszy etap testów

Na początku, jazda po drogach publicznych nie budziła większych emocji. Ok, trzeba było liczyć się z gabarytami tych pojazdów i ich brakiem precyzji na asfalcie, ale generalnie spełniały swoją rolę. Defender, jak olbrzymi, ciężki samochód sportowy, był najlepszy na drodze – jak się spodziewaliśmy.

Prawdziwa zabawa zaczęła się, gdy wjechaliśmy na teren off-roadowy. Wybrana trasa nie była zabójcza, ale stanowiła wyzwanie dla większości kierowców. Błoto, rowy, i liczne kamienie – idealne warunki do testu wytrzymałości.

Zaczęliśmy od Jeepa Wranglera, który zyskał charakter dzięki akcesoriom od Storm Jeeps. Już od pierwszego momentu można było dostrzec, dlaczego Jeep od II wojny światowej jest synonimem terenówki. Krótkie przełożenia, reduktor, tryb Off-Road Plus, trzy mechaniczne blokady (centralny, przedni i tylny), a nawet przycisk do odłączania stabilizatorów – wszystko to sprzyjało pokonywaniu trudnych przeszkód.

Kompletny zestaw modyfikacji terenowych, poprawiający zarówno wygląd, jak i osiągi, okazał się niezawodnie skuteczny.

Jeep imponował swoją artykulacją osi tylnej, choć odgłosy ocierających się o nadkola opon świadczyły o dużym stopniu zdeformowania zawieszenia. Ale to tylko dowód na to, jak dobrze Jeep trzyma się podłoża, nawet na bardzo nierównej nawierzchni.

Ineos Grenadier Trialmaster X LeTech to nie tylko chwytliwa nazwa, ale prawdziwa metamorfoza już i tak bardzo zdolnego Ineosa, napędzana sześciocylindrowym silnikiem benzynowym BMW B58. Firma LeTech specjalizuje się w wzmocnieniach i adaptacjach terenowych Klasy G Mercedesa, a Grenadier to najnowszy produkt ich pracy. To prawdziwy olbrzym.

Eksperci z LeTech zastosowali osie portalowe – konstrukcję, która podnosi zawieszenie i pozwala na większy prześwit. Pozwala to na bezpieczne pokonywanie przeszkód i modyfikację przełożeń. Trialmaster w wersji LeTech emanuje jakością. Nowe zderzaki, wyciągarka, bagażnik dachowy, oświetlenie – wszystko wykonane z dbałością o detale.

Ale nadmierny rozmiar nie zawsze jest zaletą. Choć długi rozstaw osi zapewnia stabilność na drodze, utrudnia manewrowanie w lesie. Osie portalowe, choć podnoszą wysokość pojazdu, ograniczają ruch zawieszenia, co może skutkować zjeżdżaniem kół. Wymaga to nieco bardziej agresywnego stylu jazdy.

Toyota Land Cruiser, z trzema trybami regulacji zawieszenia od R52, okazała się prawdziwym mistrzem w pokonywaniu przeszkód. Generowne nadkola i imponująca sylwetka sprawiały wrażenie zabawki Tonka. Świetnie radził sobie na każdym terenie, a jego miękki moment obrotowy idealnie sprawdzał się przy powolnej jeździe. Nawet brak przedniej blokady nie stanowił problemu.

Na koniec, Land Rover Defender Octa z silnikiem V8 o mocy 635 koni mechanicznych, to prawdziwy potwór. Dzięki mocnemu silnikowi i pneumatycznemu zawieszeniu, radził sobie z każdym wyzwaniem, ale w bardziej technicznych miejscach tracił trochę na elegancji.

Podsumowując, Stig znowu pokazał, że kierowca jest najważniejszy. I że nawet najbardziej zaawansowane technologie nie zastąpią doświadczenia i umiejętności. A Toyota Land Cruiser? Cóż, na koniec okazał się najbardziej wszechstronny i łatwy w obsłudze, nawet w najtrudniejszych warunkach. Z pewnością nie bez powodu Arctic Trucks i Toyota współpracują ze sobą tak blisko.