Toyota odpowie za aranceles? amerykanie domagają się zwrotu pieniędzy!

Klienci w Stanach Zjednoczonych podnoszą larum! Toyota, podobnie jak inne koncerny motoryzacyjne, przerzuciła koszty aranzelowych wojen na konsumentów, a teraz staje przed pozwem zbiorowym. Sprawa dotyczy podwyżek cen samochodów i części zamiennych, które pojawiły się po wprowadzeniu ceł na import z Chin i Unii Europejskiej. Czy Toyota zapłaci za swoją politykę?

Kto zapłaci za grę handlową trumpa?

Wszystko zaczęło się jeszcze za prezydentury Donalda Trumpa, kiedy to USA rozpoczęły wojnę aranzelową, początkowo wymierzoną w Chiny, a później rozszerzoną na import z wielu innych krajów. Celem było osłabienie konkurencji, ale w praktyce skutkiem ubocznym stało się podrożenie produktów dla amerykańskich konsumentów. Toyota, jak wiele innych firm, nie zdecydowała się absorbować tych kosztów, a zamiast tego – zgodnie z logiką biznesu – podniosła ceny swoich pojazdów i części.

Ananías Cornejo z Kalifornii, wraz z innymi nabywcami, złożył pozew zbiorowy przeciwko Toyocie, argumentując, że firma nieuczciwie zwiększyła ceny. Toyota, w odpowiedzi, tłumaczy się „regularnymi przeglądami cen”, ale klienci nie są przekonani. Fakt jest taki, że tylko w Japonii, Kanadzie i Meksyku Toyota zapłaciła blisko 9 miliardów dolarów w aranzelach. Te koszty, jak twierdzą pozwani, zostały w całości przeniesione na barki konsumentów.

Czy zwrot aranzelów jest w zasięgu?

Czy zwrot aranzelów jest w zasięgu?

Szansa na zwrot pieniędzy jest na razie niewielka. Aby doszło do takiego scenariusza, musiałoby dojść do nowych porozumień handlowych między USA a innymi krajami, które obniżyłyby lub zniosły aranceles. Wtedy klienci, którzy zapłacili więcej, mogliby domagać się rekompensaty. Jednak Toyota, jak na razie, oficjalnie nie skomentowała sprawy.

Co więcej, sytuacja jest skomplikowana przez ogólne czynniki wpływające na ceny samochodów: popyt rynkowy, koszty surowców i konflikty zbrojne, takie jak wojna w Ukrainie. Udowodnienie bezpośredniego związku między aranzelami a wzrostem cen konkretnych modeli jest trudne, choć w wielu przypadkach podwyżki były znaczące – np. model Sequoia podrożał o 1600 dolarów w porównaniu z rokiem 2025.

Toyota, mimo wszystko, nie zdołała w pełni zrekompensować sobie strat związanych z aranzelami. Spółka odnotowała stratę operacyjną na poziomie prawie 2 miliardów dolarów w Ameryce Północnej od czasu objęcia władzy przez Donalda Trumpa. Wobec tego, perspektywy zwrotu pieniędzy dla klientów wydają się jeszcze bardziej odległe. Czy Toyota, pod presją opinii publicznej i pozwu zbiorowego, zmieni zdanie? Czas pokaże.