Alonso wraca do shanghaju z wspomnieniami tryumfu – czy to zapowiedź lepszych czasów?
Fernando Alonso, legenda Formuły 1, ponownie stanie na starcie Grand Prix Chin w Szanghaju. Jednak tym razem jego wizyta jest nacechowana zupełnie innym nastrojem niż w przeszłości. Podczas gdy tory wyścigowe w Chinach budzą w wielu kierowcach i fanach poczucie ekscytacji, dla Alonso to przede wszystkim okazja do powrotu do czasów chwały i przypomnienia sobie o spektakularnych zwycięstwach.
Szał z 2013 roku – punkt odniesienia dla alonso
Rok 2013 na torze w Szanghaju to dla Alonso obraz idealny. Wówczas, za kierownicą Ferrari, zdominował wyścig, zapewniając sobie 31. triumf w karierze i drugie zwycięstwo w Chinach (pierwsze odniósł w 2005 roku z Renault). To był czas, gdy Alonso walczył o tytuł mistrza świata, ostatecznie zajmując drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. W tamtym okresie Ferrari prezentowało się niezwykle mocno, a Alonso był w szczytowej formie. Andrea Stella, ówczesny członek zespołu Ferrari, prosił go nawet przez radio, by nie forował w końcowych kółkach, by zapewnić sobie zwycięstwo – Alonso odpowiedział, że nie jedzie z pełną mocą, a pomimo to zanotował najlepszy czas okrążenia (1:39.506).
Pamięć o tamtym sukcesie kontrastuje z obecną sytuacją. Po trudnych kwalifikacjach i problemach z AMR26 w Australii, Alonso nie ma wysokich oczekiwań na ten weekend. Koncentruje się przede wszystkim na tym, by dojechać do mety bez większych problemów, choć nie sposób mu zapomnieć o sławie z przeszłości.

Kłopoty aston martin i nadzieje na przyszłość
Obecnie Alonso mierzy się z zupełnie inną rzeczywistością. AMR26 nie spełnia oczekiwań, a problemy z silnikiem Hondy skutecznie uniemożliwiają walkę o czołowe pozycje. Wyścig w Australii zakończył się dla niego przedwcześnie, już po 15 okrążeniach. Wiele zależy od tego, czy zespół Aston Martin zdoła szybko rozwiązać problemy techniczne. Zwycięstwo w tym sezonie wydaje się mało prawdopodobne, ale Alonso, znany ze swojej ambicji i determinacji, nie poddaje się.
Rok temu, na tym samym torze, Alonso również nie dojechał do mety z powodu awarii samochodu. Zespół z Silverstone obawia się powtórzenia takiego scenariusza, co może jeszcze bardziej skomplikować sytuację w mistrzostwach. Fani Alonso z pewnością będą tęsknić za czasami, gdy '14' dominował na torze, a teraz musi zadowalać się nadzieją na 'normalne' kwalifikacje i ukończenie wyścigu.

Ferrari celuje w triumf – powtórzenie sukcesu z przeszłości?
W przeciwieństwie do Aston Martin, Ferrari prezentuje się w tym sezonie bardzo dobrze. Charles Leclerc i Lewis Hamilton zaprezentowali mocny czas i zajęli odpowiednio trzecie i czwarte miejsce w Australii. Zespół z Maranello ma szansę odrobić straty Mercedesowi i powalczyć o zwycięstwo, podobnie jak to miało miejsce w 2013 roku, gdy Alonso świętował tryumf. Wspomnienia z tamtego wyścigu, kiedy to Alonso pokonał Hamiltona, są dla Ferrari inspiracją i motywacją do walki o kolejne zwycięstwa.
W Szanghaju, gdzie Alonso odniósł swoje wielkie zwycięstwo, wiatr historii niesie ze sobą nutę nostalgii. Czy Alonso zdoła choć w niewielkim stopniu przypomnieć sobie tamte czasy? A może Ferrari, naśladując sukces sprzed dekady, zdominuje wyścig i odda hołd legendzie Formuły 1?