Tesla autopilot: chińczyk przechytrzył system! maski za 10 zł wystarczą?
Tesla, gigant innowacji, próbuje przekonać kierowców do bezpieczeństwa swojego systemu Autopilot, ale napotkała sprytny problem. Okazuje się, że oszukanie systemu monitorowania kierowcy w Tesli Model 3 jest zadziwcza proste – wystarczy prosta maska. Odkrycie to zszokowało branżę, a Tesla stoi teraz przed poważnym wyzwaniem.

Koniec z czujnym wzrokiem? chiński trik podważa zaufanie
Źródłem problemu jest przedsiębiorca z Chin, który zajmuje się sprzedażą miniaturowych figurek z plastikowymi głowami – zarówno generycznymi, jak i przedstawiającymi sławne osobistości, takie jak Cristiano Ronaldo czy Leo Messi. Koszt takiego triku? Zaledwie 10-40 euro. Co więcej, nie potrzeba skomplikowanego urządzenia – wystarczy umocować maskę na szybie za pomocą przyssawki, by oszukać system Tesli.
System monitorowania kierowcy, który od 6 lipca jest obowiązkowy we wszystkich nowych samochodach w Unii Europejskiej, w Tesli jest wyjątkowo podatny na takie sztuczki. Kamera umieszczona nad lusterkiem wstecznym, mająca na celu zapewnienie, że kierowca skupia wzrok na drodze, łatwo daje się zwieść plastikową maską lub nawet prostym filmem wyświetlanym na ekranie imitującym ruchy twarzy. To otwiera furtkę do niebezpiecznych praktyk i stwarza realne zagrożenie na drodze.
Praktyki niepokojące. Jeden z właścicieli Modelu 3 wykorzystał tę metodę podczas podróży, jadąc przez około 30 minut bez ostrzeżeń, mimo ignorowania drogi podczas aktywnego Autopilota. Kierowcy wykorzystują to do swobodnego korzystania z telefonów komórkowych podczas jazdy, a niektórzy nawet zasypiają za kierownicą, ufając systemowi, który okazuje się być łatwo oszukać.
Tesla, choć aktywnie rozwija technologię Autopilota, nieustannie przypomina, że system ten nie jest w pełni autonomicznym. Kierowca musi wciąż zachowywać czujność, kontrolować pedały i kierownicę. Testy pełnej autonomii są prowadzone w Chinach, ale nawet one wymagają stałego nadzoru człowieka. Powszechny dostęp do pełnej autonomii jest jeszcze odległy, a obecna sytuacja pokazuje, jak bardzo ważna jest odpowiedzialność kierowcy.
To odkrycie rzuca nowe światło na kwestie bezpieczeństwa i niezawodności systemów wspomagania kierowcy. Czy producenci samochodów powinni jeszcze bardziej wzmocnić zabezpieczenia przed takimi oszustwami? Czy konieczne są bardziej zaawansowane metody weryfikacji obecności i skupienia kierowcy? Pytania te pozostają otwarte, ale jedno jest pewne: Tesla musi natychmiast podjąć działania, aby zabezpieczyć swój Autopilot przed takimi prostymi, a zarazem niebezpiecznymi trikami. W przeciwnym razie, reputacja firmy i bezpieczeństwo użytkowników są poważnie zagrożone.